Rodzina w praktyce
Bycie tatą to najważniejsza rola w moim życiu
Właśnie czytasz

Nigdy się nie poddawaj

Nigdy się nie poddawaj

Opublikowano

Nigdy się nie poddawaj

Burza nadchodzi

Jako rodzina nie boimy się niczego. Stanowimy jedność i choćby najgorsze to damy radę. Ale czasem, nawet rodziną może wstrząsnąć, gdy tracisz pracę. Idzie burza. Czarne chmury zawisną nad naszą rodziną. Trzeba się przygotować. Najgorsze jednak w tym wszystkim nie jest, że tracisz pracę, tylko to, że czujesz jak zawiodłeś, czujesz się niepotrzebny i wciąż myślisz, że to Twoja wina. Czy byłeś kiedyś w takiej sytuacji? Co wtedy zrobiłeś?

Mam ukończone studia wyższe, znam języki i jestem inżynierem. Od zawsze pociągało mnie programowanie i komputery. Jednak świat potoczył się inaczej. Programuje, ale maszyny. Znam się na tym na tyle dobrze, że często szkoliłem innych. Moja praca jest twórcza i pasjonująca, a nawet potrafi sprawić mi radość. To najważniejsze chyba. Zarobki? Nie pytajcie proszę, to bez znaczenia, gdy ma się kredyt hipoteczny (na szczęście w złotówkach) i dwójkę dzieci. Na wakacjach nie byłem od 5 lat. Nigdy nie martwiłem się, co się stanie gdy stracę pracę, bo niby dlaczego? Przecież znam swoją wartość na rynku pracy i wciąż dzwonią headhunterzy z ofertami. Czuję się potrzebny. Lecz gdybym musiał, poszedł bym pracować na kasę w biedronce lub do kopalni (choć zostać górnikiem w dzisiejszych czasach, to nie głupi pomysł), bo żadna praca nie hańbi jeżeli jest uczciwa.

Gdy przychodzi załamanie

Lecz to nie ja stracę pracę. Straci ją moja żona. Powód? Nie jest górnikiem. Przecież górnicy to ludzie specjalnej troski, oni mają zapewniony byt i pracę. Moja żona pracuje w firmie, która ktoś postanowił zamknąć. Bo tak. Pięć lat studiów, studia podyplomowe, praca w zawodzie księgowej przez wiele lat i to wszystko „jak krew w piach”, bo tu gdzie mieszkamy w Wałbrzychu, po prostu nie może znaleźć pracy. Ja wiem, że wielu z Was zarabia te „minimum”,  ja wiem, jak ciężko pracują ludzie np. przy produkcji, jednak biorąc pod uwagę stawiane wymagania, wymagane minimalne doświadczenie, potrzebę ciągłych szkoleń ze względu na ciągłe zmiany przepisów (dziękuję Ministrowi Finansów) oraz odpowiedzialność – minimalna praca na tym stanowisku, to naprawdę może załamać. Szanuję ludzi ciężko pracujących, ale dostać tyle samo, co człowiek bez wykształcenia i kwalifikacji, nie jest miłe. Ale to nawet nie o kasę chodzi. Zaciśniemy pasa i choć kredyt i dzieci są jakimś tam obciążeniem, to nawet bez tej wypłaty sobie poradzimy. Zaczniemy oszczędzać, wrócę do planowania wydatków i domowego budżetu (bardzo ładnie to zostało pisane TUTAJ), zrezygnuję z kilku przyjemności i jakoś damy radę. Dzieciom jedzenia przecież nie braknie. Byle ta praca w końcu była.

Martwię się jednak o żonę. Martwię się, bo widzę jak się przejmuje i denerwuje. Jak chodzi przybita, zdenerwowana i boję się, żeby się nie załamała. Nigdy tego wprost nie powiedziała, ale ma do mnie pretensję, bo to prze zemnie wyjechaliśmy z ukochanego Wrocławia gdzie zapewne pracę łatwiej by znalazła. Zostawiła dla mnie wiele, poświęciła się, gdy ja pracowałem w wielkiej korporacji, a teraz to ja muszę jej pomóc. To dla mnie teraz najważniejsze.

To, że starci pracę, to nie była niespodzianka, wiadomo było od dawna i od dawna nie może znaleźć nowej pracy. Wiem, że czuje się załamana i nie potrzebna. Potrzebuje wsparcia. Coś musi być na rzeczy, bo chłopaki przynieśli nam do łóżka swoje zabawki. Te maskotki miały się nami „opiekować w nocy”. Tak, utrata pracy potrafi wstrząsnąć, potrafi zdołować i zdeptać marzenia. Ale najważniejsze, to się nie poddawać.

Nigdy się nie poddawaj

Chcę Wam przekazać, że choćby nie wiem co, to jako rodzina dacie radę. Trzymajcie się razem, wpierajcie i kochajcie. Tak jak złamiecie w rękach jeden patyk, tak dwa lub więcej, złamać na raz już nie jest prosto. Taka działa rodzina, która poradzi sobie z każdymi przeciwnościami. Choć macie małe dzieci, to one rozumieją więcej niż Wam się wydaje. Widzą Wasze troski i zmartwienia, widzą wasze kłótnie i złe spojrzenia. Nie wiedzą jednak jak Wam pomóc, lecz wtedy to Wasza rola by je przytulić i wyjaśnić co się dzieje. Pokazać, co znaczy być rodziną. Zdziwicie się, jak mocno się do Was przytulą i pocieszą, jak będą chciały mocno pomóc. Musicie tylko trzymać się razem i nigdy, przenigdy się nie poddawać. A wiecie, że po każdej burzy przychodzi słońce? To posłuchajcie…

Posłuchaj!

 

Bartek

Photo credit: James Loesch /  Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)
Made with   | Motyw: RWP Start by Bartek - napisałem sobie sam. Copyright © 2014-2019. All right reserved.