Rodzina w praktyce
Bycie tatą to najważniejsza rola w moim życiu
Właśnie czytasz

Pomyślałeś o bezpieczeństwie swoich dzieci? Pomyśl jeszcze raz!

Pomyślałeś o bezpieczeństwie swoich dzieci? Pomyśl jeszcze raz!

Opublikowano

Czerwona flaga nad morzem

Bezpieczeństwo dzieci przede wszystkim

Myślałem, że to nie możliwe. Żaden kochający rodzic nie narazi świadomie swojego dziecka na niebezpieczeństwo. Naszym zadaniem jest chronić i chociaż wiem, że nie zawsze się to uda, to chciałbym zrobić wszystko co możliwe by było bezpieczne. Co więc się z Wami dzieje do cholery ludzie, że giną dzieci z winy rodziców, a każdego dnia świadomie narażane jest ich życie i zdrowie. Właściwie to chyba cud, że tych śmiertelnych wypadków jest tak mało. Oprócz miłości, priorytetem dla mnie jest bezpieczeństwo dzieci.

Zanim przejdę do rzeczy…

Gdy zaczynałem pisać tego bloga, to wydawało mi się, że odnalazłem blogowy „złoty pociąg”. Wskażcie mi blogującego ojca, który pisze ze swojego punktu widzenia na temat nie tylko wychowania dzieci, ale też o ich bezpieczeństwie? Przecież to tak zajebiście ważny temat! Każdy rodzić powinien o to dbać, a mój blog mógłby być źródłem tej niebiańskiej mądrości. Szybko jednak się poddałem. Tego nikt nie chciał czytać (a może to mój mentorski ton) albo po prostu każdy wie lepie? Na bezpieczeństwie każdy się zna. Nikt przecież nie wyobraża sobie, że to właśnie jemu, jego dziecku mogłoby się coś stać. Nie? Mam inne zdanie i nie zawaham się go użyć! Teraz po prostu żałuję, że szukając czytelnika i idąc jak inni „rodzicielstwem bliskości” lub tematami „na czasie” szukałem swojego miejsca w blogosferze. Fakt, ten temat też jest na czasie, ale krew mnie zalała, ciśnienie skoczyło i nie mogłem tego tak zostawić. Coś we mnie pękło. Serio! Nie mieści mi się to kurwa w głowie, że można narazić na śmierć swoje dzieci!

Wydarzyła się tragedia

Nad polski morzem, w wakacje roku 2016, utonęło dwoje dzieci. Dzieci zginęły z ewidentnej winy rodziców! Nic, ale to zupełnie nic ich nie usprawiedliwia. Narazili ŚWIADOMIE swoje dzieci, bo weszli mimo wyraźnych zakazów (czerwona flaga) do wody! W obu przypadkach ojcowe weszli z dwójką dzieci w różnym wieku do wzburzonego morza. W jednym z wypadków, tym w Ustce, ojcowi wielokrotnie zwracali uwagę ratownicy, by po prostu wyszedł z wody. Wiem, patologia… czy aby na pewno? Bezmyślność? Bo ostatnim razem, gdy pisałem coś podobnego, to skończyło się tylko na mandacieTym razem było inaczej…

A ile to razy całe rodziny wyjeżdżają nad niestrzeżone kąpieliska, jeziora czy glinianki? Ile to razy popijając piwko przysypiając, bo pogoda do tego sprzyja, zerka się tylko gdzie są dzieci, bo przecież bawią się same? A morze, to to nie to samo co spokojne jeziorko. Spójrzcie dlaczego kąpać się przy czerwonej fladze nie wolno!

Czerwona flaga wisi w widocznym miejscu, zazwyczaj przy miejscu ratownika. Przy każdym strzeżonym kąpielisku jest tablica informacyjna, na której są podstawowe informacje, takie jak temperatura wody, wysokość fal, czy siła wiatru.

Flagę czerwoną wywiesza się w sytuacji, gdy kąpielisko jest nieczynne, a powodów może być wiele: temperatura wody poniżej 14 stopni Celsjusza, ograniczona widoczność do 50 m, siła wiatru powyżej 5 stopni w skali Beauforta, występuje fala powyżej 70 cm z pojawiającymi się pienistymi białymi grzywami oraz gdy występują silne prądy wsteczne – a tych nie widać od tak z brzegu.

Ale zasada jest jedna = czerwona flaga oznacza zakaz kąpieli, ale my z wszelkimi zakazami się bardzo nie lubimy. Woda to jednak potężny żywioł i nie wolno go nigdy lekceważyć. Możecie mieć w głębokim poważaniu ludzi, policję i cały ten WOPR, ale z naturą jeszcze nikt nie wygrał.

To się dzieje każdego dnia

Każdego dnia łamiemy przepisy i zakazy. Policję i inne służby traktujemy jak wrogów, którzy tylko chcą na nas zarobić. Przepisy ruchu drogowego? To tylko wskazówki – dla dzieci, chociaż i to nie, bo sami w obecności dzieci ich nie przestrzegamy… Za szybką jazdę samochodem dostałem w życiu jeden mandat. Na ograniczeniu do 40 km jechałem 62 km i ta wredna straż miejska zrobiła mi fotkę. Ile to razy zastanawiałem się, po jaką cholerę na drodze z dwoma pasami ruchu w każdą stronę jest ograniczenie do 40 km? Pierwsza myśl – dla mandatów, ale potem zrobiłem to zdjęcie.

To dlatego to ograniczenie, którego już nigdy nie złamię! Tędy wszyscy robią sobie skrót do ogródków działkowych. To właśnie efekt „dbania o bezpieczeństwo dzieci” w zły sposób, bo zapewne każdy rodzic chwyta w tym miejscu dziecko za rękę. To nic, że łamie przepisy,  to nic, że przejście jest 25 metrów dalej… Czego więc ci wszyscy ludzie uczą swoje dzieci o bezpieczeństwie? Niczego, skoro sami się nie stosują. A dzieci?

Dzieci nie potrafią słuchać starszych, nigdy natomiast nie zawodzi ich naśladowanie.

James Baldwin

Niemal każdego dnia widzę ludzi przechodzących w niedozwolonym miejscu, ważących dzieci bez fotelika, bo przecież dziecko się denerwuje, a pasy takie niewygodne lub ludzi łamiących wszelkie inne przepisy ruchu drogowego. Ile to razy wyjechał mi ktoś na czołówkę, przejechał na czerwonym lub minął lewym pasem, gdy zatrzymałem się przed przejściem? Nie zliczę. Drażnią nas wszelkie zakazy i ograniczenia, bo przecież my wiemy lepiej, że wszelkie znaki i zakazy są po to, aby nam utrudnić życie. A wchodzenie do wody pod opieką rodzica, gdy wisi czerwona flaga, jest takie bezpieczne. Przecież być nad morzem i nie popływać? Ja jadę końcem sierpnia nad morze i pogody na kąpiel na pewno nie będzie – przeżyję dosłownie i w przenośni.

Bartek

Photo credit: popofatticus /  Creative Commons Attribution

Made with   | Motyw: RWP Start by Bartek - napisałem sobie sam. Copyright © 2014-2018. All right reserved.